środa, 12 sierpnia 2009
wtorek, 11 sierpnia 2009
STARY WIANEK W NOWEJ SZACIE
Znudził mi się wianek wiszący w oknie kuchennym
więc zdarłam z niego co tylko się dało
czyli sztuczne gałązki i kwiaty.
Ukazał się w całej swej nagiej postaci.
A że ja zafascynowana jestem sercowymi wiankami z blogów skandynawskich
skleciłam takowy u siebie.
Zdjęcia ponure i dość nie wyraźne ale taka właśnie dziś u mnie pogoda.
Ponuro, nie wyraźnie, chłodno i mokro.
Z drugiej strony taka pogoda też ma swój urok.
Ciemno w pokoju a ja zapalam lampkę tworząc w ten sposób przytulny nastrój.
Lubię tak ...
Może dlatego również tak lubię wieczory.
Za nastrój ...
W każdej sytuacji są dobre strony ... trzeba je tylko znaleźć.

więc zdarłam z niego co tylko się dało
czyli sztuczne gałązki i kwiaty.
Ukazał się w całej swej nagiej postaci.
skleciłam takowy u siebie.
Ponuro, nie wyraźnie, chłodno i mokro.
Ciemno w pokoju a ja zapalam lampkę tworząc w ten sposób przytulny nastrój.
Lubię tak ...
Może dlatego również tak lubię wieczory.
Za nastrój ...
sobota, 8 sierpnia 2009
piątek, 7 sierpnia 2009
czwartek, 6 sierpnia 2009
JABŁUSZKO, JABŁUSZKO ...
jabłuszko pełne snów ....
Tak to chyba jakoś leciało ...
A może nie ... sama już nie wiem ...
Nie znam nazwy tych jabłuszek ale są takie jak lubię.
Twarde, soczyste i słodkie ...
Aż grzechem byłoby ich nie zjeść tak po prostu zatapiając
zęby w ich soczystym miąższu.
Ale obiecałam dzieciom dziś racuchy więc nie ma zmiłuj się.
Pędzę smażyć żeby mi nie zaśpiewały :
" Obiecanki, cacanki ..."

Tak to chyba jakoś leciało ...
A może nie ... sama już nie wiem ...
Nie znam nazwy tych jabłuszek ale są takie jak lubię.
Twarde, soczyste i słodkie ...
zęby w ich soczystym miąższu.
Ale obiecałam dzieciom dziś racuchy więc nie ma zmiłuj się.
Pędzę smażyć żeby mi nie zaśpiewały :
" Obiecanki, cacanki ..."
środa, 5 sierpnia 2009
wtorek, 4 sierpnia 2009
DLA DZIECI
Dzisiejsze nieśmiałe dziecko, to to, z którego wczoraj się śmialiśmy.
Dzisiejsze okrutne dziecko, to to, które wczoraj biliśmy.
Dzisiejsze dziecko, które oszukuje, to to, w które wczoraj nie wierzyliśmy.
Dzisiejsze zbuntowane dziecko, to to, nad którym się wczoraj znęcaliśmy.
Dzisiejsze zakochane dziecko, to to, które wczoraj pieściliśmy.
Dzisiejsze roztropne dziecko, to to, któremu wczoraj dodawaliśmy otuchy.
Dzisiejsze serdeczne dziecko, to to, któremu wczoraj okazywaliśmy miłość.
Dzisiejsze mądre dziecko, to to, które wczoraj wychowaliśmy.
Dzisiejsze wyrozumiałe dziecko, to to, któremu wczoraj przebaczyliśmy.
Dzisiejszy człowiek, który żyje miłością i pięknem, to dziecko, które wczoraj żyło radością.
Ronald Russel.

bo mogą kiedyś głową uderzyć w mur.
Robert Francis Kennedy

W chwili, w której umiera w nas dziecko, zaczyna się starość.
Francois Mauriac.

Dziecko jest księgą, którą powinniśmy czytać i w której powinniśmy pisać.
Peter Rosegger

Gdyby na wielkim świecie zabrakło uśmiechu dziecka, byłoby ciemno i mroczno,
ciemniej i mroczniej niż podczas nocy bezgwiezdnej i bezksiężycowej -
mimo wszystkich słońc, gwiazd i sztucznych reflektorów.
Ten jeden mały uśmiech rozwidnia życie.
Julian Ejsmond
Francois Mauriac.

Peter Rosegger

ciemniej i mroczniej niż podczas nocy bezgwiezdnej i bezksiężycowej -
mimo wszystkich słońc, gwiazd i sztucznych reflektorów.
Ten jeden mały uśmiech rozwidnia życie.
Julian Ejsmond
poniedziałek, 3 sierpnia 2009
CZYSTE LENISTWO
Spędziliśmy go na działce, prażąc cielska w słońcu i od czasu
do czasu chłodząc je w wodzie.
Mój mąż, nie przepadający za nicnierobieniem, uważa taki dzień za stracony,
ale przecież i takie dni są potrzebne.
Bo ja muszę się przyznać do tego, iż nie posiadam prawa jazdy.
Niestety ...
I to o tyle jest dziwne w moim przypadku, że mnie jazda samochodem się bardzo podoba.
A jednak nie mam.
do dnia dzisiejszego nie przystąpiłam.
Mój mąż dobrych kilka lat usilnie próbuje namówić mnie
na ten krok, jak widać bezskutecznie.
Postanowił z mówienia przerzucić się na czyny i posadził mnie za kierownicą.
Aczkolwiek to jego trzeba byłoby zapytać o zdanie
choć pewnie nie do końca będzie obiektywny.
Myślę, że nie do końca też chodziło mu o czystą naukę
a również o to bym do końca połknęła bakcyla.
No ... i chyba mu się udało.
sobota, 1 sierpnia 2009
WYRÓŻNIENIE
Siadam dziś z samego ranka do przeglądania ukochanych blogów a tu taka niespodzianka ...
CERIE obdarzyła mnie takim oto fantastycznym wyróżnieniem
Cerie dziękuję jeszcze raz z całego serduszka.
Ech ... pyszczysko mi się śmieje od ucha do ucha.
Nominować należy 10 blogów ( jak zawsze za mało) nominuję więc i ja :
1. Home Sweet Home
2. USHIILANDIA
3. Z nostalgią w tle
4. Wymarzone miejsce
5. Zaklinaczka wnętrz
6. violcio11
7. Dom Alizee
8. Oaza
9. Le petit bonheur
10. Domilkowy domek
CERIE obdarzyła mnie takim oto fantastycznym wyróżnieniem
Cerie dziękuję jeszcze raz z całego serduszka.Ech ... pyszczysko mi się śmieje od ucha do ucha.
Nominować należy 10 blogów ( jak zawsze za mało) nominuję więc i ja :
1. Home Sweet Home
2. USHIILANDIA
3. Z nostalgią w tle
4. Wymarzone miejsce
5. Zaklinaczka wnętrz
6. violcio11
7. Dom Alizee
8. Oaza
9. Le petit bonheur
10. Domilkowy domek
środa, 29 lipca 2009
JEANSY
Co tu dużo mówić - kocham jeansy !!!
Dziurawe i te nie, postrzępione, wytarte mniej lub bardziej ...
Długie, krótkie ...
Wszystkie !!!

Jeśli o mnie chodzi i o tę część ciała na której zwykle leżą
to nic poza nimi mogłoby nie istnieć.
Nic !!!
Ubolewam jedynie nad tym, iż nie każdy krój ukochanych spodni pasuje do mojej figury.
W spódnicach nie chodzę.
A i owszem mam jedną w szafie - notabene jeansową.
Mój mąż nie pamiętam jaki już czas toczy ze mną o to boje.
Z jeansami nie wygra.
Gdybym miała więcej odwagi to i pewnie na swój ślub poszłabym w jeansach.
Te które są na zdjęciu kończyły się tuż nad kolanami.
Denerwowały mnie troszkę więc zrobiłam z nich spodenki.
Kilka ruchów nożyczkami i gotowe.
Strzepią się ? Tym lepiej...
Zostały mi dwa niewielkie kawałki ...
Żal było wyrzucać więc na szybko powstały dwa serducha.
Skromniutkie, bo ozdobione wyłącznie malutkimi błękitnymi różyczkami.

Jeans przy szyciu serduch, zresztą kury też, sprawdził się rewelacyjnie.
Szukam już kolejnych spodni do skrócenia.
Nie koniecznie moich.

Dziurawe i te nie, postrzępione, wytarte mniej lub bardziej ...
Długie, krótkie ...
Wszystkie !!!
Jeśli o mnie chodzi i o tę część ciała na której zwykle leżą
to nic poza nimi mogłoby nie istnieć.
Nic !!!
W spódnicach nie chodzę.
A i owszem mam jedną w szafie - notabene jeansową.
Mój mąż nie pamiętam jaki już czas toczy ze mną o to boje.
Z jeansami nie wygra.
Gdybym miała więcej odwagi to i pewnie na swój ślub poszłabym w jeansach.
Denerwowały mnie troszkę więc zrobiłam z nich spodenki.
Kilka ruchów nożyczkami i gotowe.
Strzepią się ? Tym lepiej...
Żal było wyrzucać więc na szybko powstały dwa serducha.
Szukam już kolejnych spodni do skrócenia.
Nie koniecznie moich.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
