Dzisiejsza niedziela była wyjątkowa.
I jak bardzo nam potrzebna uświadomiliśmy sobie pod koniec dnia.
Po deszczowej sobocie, niedzielny poranek przywitał nas prawie czystym błękitnym niebem.
Zaczęło się od tego, że babunia z ciotunią zabrały nam dzieci do siebie na działaczkę.
A my ...
No cóż sami pierwszy raz od dłuższego czasu miotając się po mieszkaniu niczym muchy złapane w sieć, zdziczali od tej ciszy jaka zaległa w mieszkaniu, wskoczyliśmy w samochód i heja ... gdzie nas oczy poniosą.
Wylądowaliśmy nad Wisłą w okolicach Ustronia.
Jak się okazało sezon letni w pełni. Wszędzie ludzie rozłożeni na kocach w strojach kąpielowych.
Tłumów co prawda jeszcze nie było jak to w porze wakacyjnej ale sami też nie byliśmy.
Nie przeszkadzało nam to jednak zupełnie w napawaniu się naszą "wolnością".
To, że wyszliśmy z mieszkania tak jak staliśmy nie myśląc zupełnie o strojach kąpielowych też nie było ważne.
Mieliśmy ochotę zrzucić dużo więcej, no ale nie wypadało a może zostało w nas odrobinę rozsądku w tym luksusie jaki nas spotkał.
Cudnie byłoby zanurzyć tylną najbardziej wysuniętą część ciała w tej spienionej wodzie.
A jaki masaż dla dolnej części kręgosłupa. Ech ...
Znaleźliśmy Potok Brennica w miejscowości Brenna.
I tu dopiero zaczęła się zabawa.
Wyszukiwaliśmy płaskie kamienie rzucaliśmy do wody kaczki przekrzykując się nawzajem i śmiejąc do rozpuku. Niewiele brakowało a każde z nas w tym ferworze zabawy zaliczyłoby przymusową kąpiel w ciuchach.
Jak dzieci. Dosłownie.
Nie mam pojęcia czy ktokolwiek nas widział bo nic w tym momencie się nie liczyło.
Tylko my i ta beztroska jaka nas opanowała do granic możliwości.
Napewno nie wyglądaliśmy jak dorośli ludzie będący rodzicami dwójki dzieci.
I jedno jest też pewne - mistrzami w rzucaniu kaczek nie jesteśmy.
Całą zabawę zakończyliśmy namiętnym pocałunkiem stojąc po kostki w wodzie.
Oj cudnie było ...
13 komentarzy:
W takich okolicznościach przyrody największy sztywniak musiałby zaszaleć! Ooo rany, jak tam pięknie! Polskie krajobrazy są najpiękniejsze na świecie! Rozmarzyłam się...
Pozdrowienia!
Eeeee tam....ja się tak nie bawię :-( A gdzie zdjęcie z pocałunkiem ?
Jak dzieci ... heh takie chwile udowadniają że nigdy nie dorastamy do tej dorosłości ;)) ... i całe szczęście. Fajnie że potraficie cieszyć się sobą i chwilami które macie tylko dla siebie zazdroszczę i pozdrawiam z rana
Jak miło czytać takiego posta naładowanego pozytywnymi emocjami:)
Piękne zdjęcia i jak czytam świetne wrażenia, oby częście zdarzały się Wam takiemomenty w życiu.
OOO, tak lubię ,My też musimy ... Ale tu fajnie ,trafiłam tu przez Twój miły koment.
A Wisłę znam z TKB .Pozdrawiam !!!
I najcudowniejsze jest to, że poważni rodzice dwójki dzieci ciągle maja w sobie coś z dziecka! Tak trzymać!
Takie oderwanie się od codzienności to balsam dla duszy. A miejsca faktycznie prześliczne :D
Serdeczności
Takie dni nie zdarzają się często, może dlatego zachowywaliśmy się jak ptaki wypuszczone z klatki na wolność chcące tą wolnością się zachłysnąć.
pozdrawiam
Jakie śliczne krajobrazy i zdjęcia.Pozazdroscić takiego wypadu.
I najważniejsze ,że się dobrze bawiliście.Życzę ci wielu takich chwil...Pozdrawiam
Jaw wazne sa takie chwile, bez obowiazkow i tropsk. Mieliscie piekny dzien. Zyche Wam wiecej takich dni. Swietne zdjecia, az chce sie zanurzyc w tej wodzie
Przy takiej pogodzie i w takim otoczeniu, wcale się nie dziwię, że poszaleliście. Tak trzymać!
Znam te miejsca! Też często jeżdżę do Brennej, Wisły i Ustronia. Po Twoim poście od razu zaczęłam planować, kiedy się tam znów wybiorę. A skoro woda już na tyle ciepła, że można brodzić, to nie mogę czekać:)Pozdrowienia!
Dziećmi jesteśmy zawsze tylko czasami w lawinie obowiązków i spraw nas przytłaczających o tym zapominamy
Te zdjęcia to balsam dla mojej duszy, ktora ubóstwia tamte okolice, ale bardzo dawno nie była :)
Dziekuję za mile chwile :))
Koniecznie trzeba zachować i pielegnować w sobie DZIECKO - Wam gratuluję :)
I pozdrawiam
Prześlij komentarz