Zanim o niej napiszę chciałabym Wam
z całego serca podziękować za wszystkie otrzymane
od Was komentarze i maile.
Za każdą wyciągniętą do mnie pomocną dłoń ...
Każdy komentarz i każdego maila
czytałam wielokrotnie ...
... ze łzami w oczach ...
... takimi pozytywnymi łzami ...
Dałyście mi siłę i wiarę,
których mi brakowało.
Uświadomiłyście również jak szeroki jest to problem
i jak wiele z nas dotyka.
Zupełnie nie zdawałam sobie z tego sprawy.
Czułam się osamotniona a rzeczywistość okazała
się zupełnie inna.
Przykra rzeczywistość ...
Jeszcze raz bardzo dziękuję, czuję się zobowiązana
i nie wiem czy zdołam się kiedykolwiek
za okazaną mi dobroć odwdzięczyć.
To niezwykle budujące jak wiele
wspaniałych ludzi jest wokół ...

Wracając do terapii ...
Wyszłam z niej bardzo zadowolona i o niebo spokojniejsza.
Pani psycholog w niezwykle prosty sposób uświadomiła
mi co się ze mną dzieje i dlaczego.
Diagnoza brzmiała : nerwica lękowa ...
co niejednokrotnie sugerowałyście w mailach.
Granica pomiędzy depresją a nerwicą lękową jest
bardzo płynna i niejednokrotnie trudna do ustalenia
to jednak stan w jakim się znalazłam
depresją nie jest.
Zamknięcie się w czterech ścianach o czym pisałam
niewątpliwie był cegiełką dołożoną przeze mnie
ale niewątpliwie nie to jest powodem mojego stanu.
Każdy z nas powinien mieć odskocznię ...
Zwykle praca jest odskocznią od domu a dom od pracy
a po drodze kilka innych rzeczy które taką
odskocznią mogą być.
Ja tej odskoczni nie miałam i to był niewątpliwie
mój błąd ale jak się okazało nie ten najgorszy.
Cały problem u mnie polega na tłumieniu
w sobie emocji.
Zawsze byłam osobą zamkniętą w sobie.
A jakże po nagromadzeniu w sobie ładunku emocjonalnego
wybuchałam jak każdy ...
ale zdecydowanie za rzadko.
Emocji trzeba się pozbywać systematycznie.
Ja tego nie potrafię i tego z pewnością
będę musiała się nauczyć.
Stany lękowe to właśnie nic innego
jak forma wyrzucenia z siebie
emocji ... tyle, że już przeze mnie niekontrolowana.
Nie potrafiłam sama tego robić systematycznie
więc organizm sam zdecydował za mnie
i utorował sobie taką drogę a nie inną.
Terapia ma pomóc mi w zatarciu tych ścieżek.
Ostatnie słowa Pani psycholog, które tak bardzo mnie umocniły
a które przecież są takie oczywiste to :
" Ataki mają swój początek ...
ale mają także swój koniec.
Dopóki nie nauczę się nad nimi panować
muszę starać się je przetrwać w najdogodniejszy
dla siebie sposób i nie bać się ich bo one miną
i są do przetrwania"
Ja zwykle siadam skulona na podłodze
bo wiem, że z niej już niżej nie spadnę.
Wiele pracy przede mną ...
ale podejmę do wyzwanie ...

z całego serca podziękować za wszystkie otrzymane
od Was komentarze i maile.
Za każdą wyciągniętą do mnie pomocną dłoń ...
Każdy komentarz i każdego maila
czytałam wielokrotnie ...
... ze łzami w oczach ...
... takimi pozytywnymi łzami ...
Dałyście mi siłę i wiarę,
których mi brakowało.
Uświadomiłyście również jak szeroki jest to problem
i jak wiele z nas dotyka.
Zupełnie nie zdawałam sobie z tego sprawy.
Czułam się osamotniona a rzeczywistość okazała
się zupełnie inna.
Przykra rzeczywistość ...
Jeszcze raz bardzo dziękuję, czuję się zobowiązana
i nie wiem czy zdołam się kiedykolwiek
za okazaną mi dobroć odwdzięczyć.
To niezwykle budujące jak wiele
wspaniałych ludzi jest wokół ...
Wracając do terapii ...
Wyszłam z niej bardzo zadowolona i o niebo spokojniejsza.
Pani psycholog w niezwykle prosty sposób uświadomiła
mi co się ze mną dzieje i dlaczego.
Diagnoza brzmiała : nerwica lękowa ...
co niejednokrotnie sugerowałyście w mailach.
Granica pomiędzy depresją a nerwicą lękową jest
bardzo płynna i niejednokrotnie trudna do ustalenia
to jednak stan w jakim się znalazłam
depresją nie jest.
Zamknięcie się w czterech ścianach o czym pisałam
niewątpliwie był cegiełką dołożoną przeze mnie
ale niewątpliwie nie to jest powodem mojego stanu.
Każdy z nas powinien mieć odskocznię ...
Zwykle praca jest odskocznią od domu a dom od pracy
a po drodze kilka innych rzeczy które taką
odskocznią mogą być.
Ja tej odskoczni nie miałam i to był niewątpliwie
mój błąd ale jak się okazało nie ten najgorszy.
Cały problem u mnie polega na tłumieniu
w sobie emocji.
Zawsze byłam osobą zamkniętą w sobie.
A jakże po nagromadzeniu w sobie ładunku emocjonalnego
wybuchałam jak każdy ...
ale zdecydowanie za rzadko.
Emocji trzeba się pozbywać systematycznie.
Ja tego nie potrafię i tego z pewnością
będę musiała się nauczyć.
Stany lękowe to właśnie nic innego
jak forma wyrzucenia z siebie
emocji ... tyle, że już przeze mnie niekontrolowana.
Nie potrafiłam sama tego robić systematycznie
więc organizm sam zdecydował za mnie
i utorował sobie taką drogę a nie inną.
Terapia ma pomóc mi w zatarciu tych ścieżek.
Ostatnie słowa Pani psycholog, które tak bardzo mnie umocniły
a które przecież są takie oczywiste to :
" Ataki mają swój początek ...
ale mają także swój koniec.
Dopóki nie nauczę się nad nimi panować
muszę starać się je przetrwać w najdogodniejszy
dla siebie sposób i nie bać się ich bo one miną
i są do przetrwania"
Ja zwykle siadam skulona na podłodze
bo wiem, że z niej już niżej nie spadnę.
Wiele pracy przede mną ...
ale podejmę do wyzwanie ...
58 komentarzy:
Wierzę , że będzie dobrze... Najważniejszym krokiem jest nazwanie problemu po imieniu... Pozdrawiam serdecznie! :)
Dasz radę Kasiu, jestem z Tobą :))
Pozdrawiam serdecznie
trzymam kciuki :)
Jesteś bardzo dzielną i odważna Kobietą! Myślę że nie tylko Ty otrzymałaś dużo dobrych słów- bo na pewno Twoja szczerość pomoże innym w otwieraniu się i mówieniu o swoich problemach! Gratuluję Ci tego, że jesteś już w momencie kiedy wiesz, co się dzieje i że przed Tobą nowe światełko :" w końcu będzie dobrze". Pozdrawiam Cie serdecznie! :)
ściskam serdecznie! :)
Kasandro,fajnie ,ze wracasz.......zycze duzo radosci i ciepelka!
Kasandro,przesylam duzo ciepelka i sciskam!
Trzymaj się, będzie dobrze:)
Jakbyś chciała pogadać z nieznajomą, wal jak w dym... tak czasem łatwiej.
Pozdrawiam cieplutko i życzę odwagi i wytrwałości.
Nie tak wiele znowu ;)), a diabeł nie ten najstraszniejszy ze strasznych i wkrótce tak jak my na blogach przeganiamy zimę tak Ty przegonisz swoje lęki.
sposób na uwolnienie emocji:
1. znajdź most po którym jedzie pociąg (długi pociąg)
2. sprawdź godziny jego przejazdów
3. wybieraj się tam na spacer tak długo aż będziesz w stanie w czasie jadącego pociągu wrzeszczeć na całe gardło
po wrzaskach polecam cukierki Olbas i herbatę z cytryną, pomocny też może się okazać syrop z cebuli ;)
trzymaj się wierzę że dasz radę
pozdrawiam
Bardzo się cieszę, że trafiłaś na mądrą panią psycholog i życzę Ci, żebyś przy jej pomocy pokonała swoje lęki i nigdy już nie musiała siadać na poziomie podłogi.
Buziaki wielkie :*
Z przyjemnoscią przeczytałam Twój dzisiejszy post!Jest lepiej a bedzie jeszcze lepiej!
Trzymaj się .
Buziaki
:)
Najważniejszy krok masz za soba, wiem po sobie, że to było najtrudniejsze. Teraz już będzie tylko lepiej:)
Ściskam Cię mocno:)
Oj, wiem coś na ten temat ... książkę mogłabym o sobie napisać (ja się wyciągnęłam sama ... ).
Najtrudniejsze za Tobą ... teraz do przodu ... ważne, że znasz problem po imieniu - jest łatwiej.
Życzę powodzenia ... i pamiętaj, nie jesteś sama ... trzymam kciuki!!!
Pozdrawiam:)
Brawo!:) Pierwsze koty za płoty:) No to teraz będzie już tylko coraz lepiej:)))
Trzymaj się!:*
całuje Cie, choć się nie znamy, przytulam mocno i spiewam: You are so beautiful... bo czyz osoba tak niezwykła nie jest beautiful? :))) pozdrawiam z Poznania
I tak trzymaj Kochana! Ten pierwszy krok jest najtrudniejszy teraz już z górki. Sposób 13-tki z pociągiem jest wyśmienity i działa (u mnie wersja z lotniskiem ale :)
Odzywaj się do nas często, uśmiechaj się kiedy tylko można, rozmawiaj i wyrzucaj z siebie problemy. Dasz radę.
Ściskam mocno:)
Bardzo dobre wieści nam dziś przynosisz! Wiem dobrze, że to dopiero początek, że jeszcze dużo pracy przed Tobą, ale uczyniłaś pierwszy najważniejszy chyba krok - idąc na terapię i teraz po prostu nie ma już odwrotu - musi być lepiej;)
A tak, jak któraś z dziewczyn napisała, nie tylko my starałyśmy się pomóc Tobie, ale przede wszystkim Ty pomogłaś swoim szczerym wyznaniem wielu osobom...niekoniecznie tym, które tu piszą, bo nie wiesz ile osób, które może przypadkowo przeczytały, to co napisałaś, zrozumiały co im dolega i że mogą się skutecznie leczyć.
Kciuki cały czas mocno zaciśnięte za Twoje zdrowie i samopoczucie!:)
tym optymistycznym akcentem przesyłąm buziaki, uściski i gorące promyki słoneczka
Czyżby pani psycholog wpuściła światło? To cudownie.
To jest wspaniala wiadomosc,juz Twoj post dzisiejszy brzmi jakby pozytywniej.Kasandro nie jestes sama,kazdy ma jakiegos mola co to go od wewnatrz zre:( wiec kazda rozumie cie bardzo.Glowka do gory i czesto wychodz z domu,spacery pomagaja,chocbys miala sie sama za uchy wyprowadzic na spacer.
Zyczenia serdeczne przesylam i trzymam kciuki
Kochana, to początek końca zmagań ze strachem i samą sobą.
Teraz powinno być już tylko lepiej i lepiej...
Ściskam mocno :*
Dużo, dużo słońca na każdy dzień. Mocno trzymam kciuki i ciepło pozdrawiam. Musi być dobrze. Po prostu musi.
tak właśnie jak czytałam ostatniego posta Twojego,to pomyslałam o nerwicy i proszę ,faktycznie.Dobrze,że tak działasz,dbasz o siebie,to naprawdę bardzo rozsądne.
Trzymam kciuki- głowa do góry :)
Wspaniale,że dojrzałaś światełko w mroku teraz droga będzie już łatwiejsza:)
Głowa do góry:)
Trzymam kciuki i pozdrawiam bardzo serdecznie:)
Cudnie, że jesteś w lepszym nastroju:-) I, że pierwsza terapia napełniła Cię nadzieją na to, że będzie lepiej... A będzie na pewno!!!
Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam i baaaardzo mocno trzymam za Ciebie kciuki:-)
Trfiłam tu przypadkiem, ale poczytałam o Twoich problemach,a ponieważ nie są mi obce chcę Ci powiedzieć,że dasz sobie radę, wypracujesz swoje metody na lęki, a miną bezpowrotnie.Terapia i leki to podwójna dawka, która pomoże Ci pokonać ten stan.Dobrą terapią jest ulubione zajęcie, choć wiem, że może Ci się nic nie chcieć,ale staaj się :).Dobrze, że otworzyłaś się do ludzi, piszesz o swoich odczuciach, to też pomaga.Wyrzucasz z siebie to co boli, dokucza. Tak trzymaj, będzie dobrze, troszkę czasu na to potrzeba,ale wszystko jest do opanowania.Zajralam do Twoich robótek i bardzo spodobały mi się lale lniane, zwłaszcza te z kolorowymi włosami - cudne :). Pozdrawiam i życzę sukcesu w pokonaniu dolegliwości, będzie dobre !!! Masz wspaniałe grono wspomagania :)
Mocno trzymam kciuki za Ciebie!
Wierzę, że niedługo wszystko będzie dobrze. Proponuję zapisać się na jakieś kursy, kółka zainteresowań, wtedy człowiek "musi" wyjść do ludzi:) Sama chodzę gdzie się tylko da i polecam:)
Cieszę się razem z tobą i dzisiaj nawet "zobaczyłam" uśmiech w twoim poście, trzymam kciuki i myślami mocno wspieram. Mam nadzieję ze po terapii będzie lepiej, ja byłam na swojej prawie dwa lata troszkę z innego powodu ale w sumie o jedno chodzi i ciesze się bo odmieniła moje życie, czego i tobie życzę. Pozdrawiam
Kasiu! Dasz radę! Najtrudniejsze już za Tobą - wyszłaś z domu i zaczęłaś walczyć o siebie!
Dzielna z Ciebie dziewczyna!!
Przytulam Cię mocno, mocno!!
trzymam kciuka za rychłą poprawę! powodzenia, siły, odwagi i uśmiechu :o)
Będzie dobrze. Jestem myślami z Tobą :-)
Ciesze sie, ze trafiłas na madra osobe,która moze Ci pomóc.To co piszesz jest faktem wiele osób ma stany lekowe,depresje i najgorsze -boi sie skorzystac z porady specjalisty. Pozdrawiam mocno:)
Bardzo mocno cię wspieram, pozdrawiam i trzymam kciuki, dasz radę, na pewno :)))
Kasandro "ślędzę" Twój blog od dłuższego czasu, mam go wpisanego w Ulubione, nigdy nie zostawiałam komentarza, ale dzisiaj muszę Ci napisać.
wiem co przeżywasz, też miałam stany lękowe, niezrozumiałe dla mnie, jakieś obce. długo trzymałam je w sobie, nie mówiłam o nich i to był błąd. Ty już wiesz o swoim problemie, mówisz o nim otwarcie - a to jest krok najważniejszy. Powoli wyjdziesz z tego, ja teraz już to wiem. Nauczysz się postępować DLA SIEBIE we właściwy sposób. Pamiętaj , że jesteś wartościową osobą, że zasługujesz na wszystko co najlepsze na świecie, - Twój blog jest wspaniały, uwielbiam go czytać, Twoje prace są dla mnie inspiracją. Proszę Cię, kochana, pisz nadal swój blog jak najczęściej. Przytulam Cię cieplutko. Ela Q.
Trzymaj się. Wierzę, że dasz radę. (:
Powodzenia...nie ustawaj w walce o Siebie...trzymam kciuki żeby się udało!
Kasiu jestem z Tobą :) i przytulam się do Ciebie mocno.
Emocje ... tak właśnie - takie to to niepozorne a tyle szkód mogą narobić ...
Wrzeszczenie przy pociągu jest super pomysłem :)
... jeszcze raz za wszystko dziękuję ... takie wiele ściśniętych kciuków, że chyba musi się udać ...
Pozdrawiam serdecznie
Ściskam mocno i przytulam, poradzisz sobie !!!
Cudowny aniołek na zdjęciach, jeśli możesz zdradź gdzie go można zdobyć.
Buziak
Trzymaj sie Kasiu , najważniejszy krok już zrobiłaś a teraz z każdym dniem będzie więcej światła ... nie jesteś sama i zawsze o tym pamiętaj w każdej chwili ... Pozdrawiam Cie słonecznie
Ja równiez trzymam kciuki za Ciebie i jesli zgłosiłaś się po pomoc to już pierwszy, ale jak ważny krok. Wiem jak cięzka jest ta choroba, bo depresje miała moja babcia, ale lekarze i rodzina nie poddawali się i teraz już jest o niebo lepiej. Mam nadzieję, że i Ty dasz sobie rade!!! Cieplutko pozdrawiam:)
kochana jestem z Tobą. słowa Pani psycholog weź za swoje życiowe motto i głowa do góry. dasz radę :*
Dobrze, będzie dobrze. Najwazniejsze, ze chcesz sobie pomóc, że chodzisz na terapię..że masz wspaniałą rodzinę.. Pozdarwiam Cię serdecznie i nie daj się!!
coraggio.....coraggio ce la farai.....bacio monica*
Wszystkie trzymamy kciuki :) Dasz sobie radę i wszystko wróci do normy :)
Serdeczności :)
Powodzenia, ja też jestem z TOBĄ :)
Pamiętaj, że masz dla kogo się starać!
Kasiu, żałuję że wcześniej nie wiedziałam o Twoich kłopotach, ale zniknęłam z sieci na jakiś czas z powodów bardzo podobnych do Twoich. Niestety coraz więcej osób cierpi na podobne przypadłości. Początkowo starałam się tłumaczyć sobie, że to wina pogody, przesilenie etc. Ale niestety dopadło i mnie, stąd rozumiem Twoje smutki i jestem z Tobą. (:
Dziękuję, że poruszyłaś ten trudny temat, sama nie miałam śmiałości, wolałam przemilczeć, żeby nie wywoływać fali "mordów" na mnie dokonanych pt; "weź się kobito w garść i nie przesadzaj." już taką sytuację miałam swego czasu... /:
Życzę Ci Kasieńko dużo równowagi i wielu odskoczni i pamiętajmy, że w jedności siła. *: (:
Kasiu, mocno trzymaj za Ciebie kciuki !!! Uważaj na siebie!!!
Predilection casinos? affirm this innocent [url=http://www.realcazinoz.com]casino[/url] advisor and tergiversate online casino games like slots, blackjack, roulette, baccarat and more at www.realcazinoz.com .
you can also discontinuation our about [url=http://freecasinogames2010.webs.com]casino[/url] direct at http://freecasinogames2010.webs.com and recompense in proper compressed dough !
another groovy [url=http://www.ttittancasino.com]casino spiele[/url] cook up is www.ttittancasino.com , in compensation german gamblers, inscribe a confound with in manumitted online casino bonus.
Kasiu trzymam kciuki mocno za Ciebie. Sama zobacz ile komentarzy otzrymałaś, ile słów wsparcia - tyle osób w Ciebie wierzy. Ja też.
Pani psyccholog miala rację - rób to co lubisz - szyj, jeśli sprawia Ci to przyjemność. To pomaga!!! wiem coś o tym . Mi pomogło i pomaga wciąż- to dla mnie forma terapii na dolegliwość, o której nigdy nie pisałam, a która bedzie towarzyszyła mi do końca życia.
pozdrawiam
to bardzo dobrze ze zasiegnelas fachowej pomocy,wytrwalosci i powodzenia :)
Kasandro,przeszłam bardzo trudną drogę ale nic mnie tak nie wkurza jak słowa koleżanek...będzie dobrze bo być musi albo weź się w graść.......Nie ma chyba głupszych rad!Troszkę głupio mi pisać aż tak otwarcie bo jestem zbyt krótko na blogu.!
Pierwszy raz jestem na tym blogu i dotarłam do tej notki. Musze się z Tobą podzielić podobnymi doświadczeniami: też mam nerwicę lękową, choć nie byłam u lekarza, ale objawy podobne i tak jak u Ciebie przyczyną główną jest brak pracy rozumianej jako "wyjście z domu". Pracujące koleżanki twierdzą, że mam mega-komfortową sytuację, bo nie muszę pracować mogę sobie siedzieć w domu, że one też by tak chciały. Tylko że, czym innym jest siedzenie w domu na urlopie, a czym innym już prawie 4 rok.
Znam to przyśpieszone bicie serca nawet do 120 na minutę znam to "trzęsienie". Mnie pomaga takie analizowanie swoich strachów uświadamianie czego się boję i przyjmowanie postawy: a nawet jeśli tak będzie to co?
Najgorszym moim strachem jest lęk przed śmiercią, a właściwie lęk przed osieroceniem dzieci - małych jeszcze.
Pozdrawiam Cię serdecznie.
Bardzo się cieszę, że napisała Pani o osobistym doświadczeniu lęku, ale także o gotowości poszukiwania pomocy. To bardzo ważne dla tych, którym ograniczenia i obawy nie pozwalają na podjęcie wyzwania. Życzę powodzenia i pozytywnego wpływu na innych ludzi.
Pozdrawiam,
Barbara Michno-Wiecheć
Psycholog psychoterapeuta
Prześlij komentarz