To smak mojego dzieciństwa.
Dawno ich już nie widziałam więc nie mogłam się oprzeć.
Cudowne...
Nagle poczułam, że ubyło mi lat.
I łezka mi się w oku zakręciła ... naprawdę ...
Wychowywała mnie babcia ...
Przypomniało mi się moje ulubione śniadanie z dzieciństwa - tylko się nie śmiejcie - świeża chrupiąca bułka wodna popijana oranżadą z tamtych lat w szklanej brązowej butelce. Pamiętam do dziś.
Absolutnie nie zdrowe ale strasznie Ci za nie dziękuję babciu. I za lody ...
Za wszystko ...
KOCHAM CIĘ NAD ŻYCIE !!!
8 komentarzy:
za oranżadę z tamtych lat , w brązowej butelce, z takim pstrykanym kapslem--na matalowym druciku taki ceramiczny korek--dałabym sie pokroic i za gałkowane lody dawane na waflu
pozdrawiam Mirka
ps. za wszystko można zapłacić kartą a smaki z dzieciciństwa są BEZCENNE....
To tak jak ja Mireczko ale tym ps. rozbawiłaś mnie do łez
pozdrawiam Cię słonecznie, bo słoneczko dziś u mnie pierwszy dzień
Oj pamiętam ciepłe lody, tylko te z mojego dzieciństwa jakoś brzydziej wyglądały od obecnych:) Ale za łyk tamtej oranżady dużo bym dała, albo wody z syfonu, uchh...była jeszcze citroneta( nie wiem czy tak to się pisało) ale smakowało bosko! i jeszcze była taka a,la cola...chyba bambino, z takim murzynkiem na naklejce.
Fajnie powspominać, pozdrawiam serdecznie
Oj pamiętam tę oranżadę..I te bąbelki...
Jak ja dawno nie jadłam takiego ciepłego loda...
Ale te lody wyglądają pięknie, tamte były mniej zdobne, ale słodziutkie... cieplutkie i pachniały taką jakąś niebiaską słodyczą, aż podniebienie miękkło z rozkoszy :-)
A ja najbardziej lubiłam oranżadę w proszku tak po prostu wyjadać paluchem albo jęzorem z torebki...
Pozdrawiam
PS Niebiańską słodyczą oczywiście, sorki za błąd
Tak tak alizee tę oranżadę z torebki też pamiętam i też wyjadałam paluchem ha ... ha...
to było życie ...
bardzo nostalgiczny jest Twoj wpis. Tez mi sie przypomnialy cieple lody i oranzada. Pamietam tez dobrze ta w proszku. Pozdrawiam
Prześlij komentarz