W między czasie mój mąż znalazł w necie przepis na pizzę (któryś z kolei) i postanowił go wypróbować. No więc jak tylko moja córka zorientowała się co w trawie piszczy czmychnęła za tatą do kuchni - wiadomo przecież, że tatuś jest najważniejszy.
Pozostałam więc sama na polu bitwy z farbami i malowałam dalej. Sprawiło mi to przeogromną frajdę. Z tego malowniczego otępienia wyrwał mnie zapach dochodzący z kuchni. Chwyciłam więc aparat w ręce i biegiem do kuchni. A to efekty :
- poniżej jeszcze w piecu
Serduszko oczywiście ode mnie dla mojego męża.
Smakowała wspaniale.
PRZEPIS :
- 500 g mąki pszennej
- 40 g drożdży
- 250 ml ciepłej wody lub mleka (mąż zrobił z mlekiem)
- płaska łyżeczka soli
- 1/2 łyżeczki cukru
- 2 łyżki oliwy
Drożdże rozprowadzić z cukrem i mlekiem, wymieszać z ok. 4 łyżkami mąki, przykryć i odstawić na 15 minut aż wyrosną. Do mąki z solą wlać rozczyn drożdżowy i wymieszać. Zagnieść dość miękkie ciasto (jeśli będzie za twarde dolać jeszcze troszkę mleka), dolać oliwę, wszystko razem ponownie zagnieść. I to wszystko, można się zająć nadzieniem. Nadzienie według uznania. Ciasto nie musi rosnąć nie wiadomo ile, można je w pięć minut po zagnieceniu rozwałkować i przełożyć na blachę.
Ponieważ w pizzerii zwykle jadamy okrągłą dziś mąż postanowił zrobić prostokątną i słusznie.
A jeszcze rysunek ...
3 komentarze:
Ale pychota:) Zrobiłam się głodna i muszę przerwać nadrabianie w pisaniu komentarzy i iść coś wrzucić na ząb!Pizze też często robimy, ta domowa jest zdecydowanie najlepsza:)
Obrazki dzieci są wspaniałą pamiątką na przyszłość- ja mam zrobione albumy obu córek i czasem siadamy wieczorami i oglądając zwijamy się ze smiechu!
serdecznie pozdrawiam
Ja też najlepiej lubię pizzę taka zrobioną w domu.A swoją droga,to zdolnego masz męża.
Pozdrawiam
Mój mąż dość długo pracował kiedyś w pizzerii, stąd te umiejętności - jego młodzieńcze lata
Pozdrawiam Was cieplutko
Prześlij komentarz