niedziela, 11 października 2009

CZY PRAWDZIWA PRZYJAŹŃ ...


między kobietą a mężczyzną
(nie będących ze sobą w związku)
jest możliwa ?

Kiedyś bez wahania odpowiedziałabym, że tak
a dziś ...
dziś nie znam jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie.

Mój przyjaciel pojawił się na mojej drodze
kiedy go najbardziej potrzebowałam -
kiedy byłam porzucona i nieszczęśliwie zakochana
i kiedy życie bolało.
Co ciekawe nie pamiętam momentu poznania się.
Pamiętam to, co było przed i to co po.
Jak Anioł Stróż. Dosłownie.

Kiedy Go poznałam miał zaledwie 16 lat, ale jak na swój wiek
był niezwykle dojrzały. Swoim zachowaniem, sposobem bycia,
patrzenia na świat i ludzi wzbudził we mnie
ogromny podziw i szacunek.
Pomimo wielu problemów rodzinnych był zawsze taki beztroski.
Swoim ogromnym poczuciem humoru umiał rozładować
najbardziej napiętą atmosferę.
Posiadał wielką zaletę, był niezwykle cierpliwym słuchaczem.
Wiedziałam, że z każdym, nawet niewielkim problemem,
będę mogła się do niego zwrócić, a On zawsze znajdzie czas
i ochotę by mnie wysłuchać.
Za każdym razem wyciągał do mnie pomocną dłoń i umiał sprawić,
że czułam się znacznie lepiej.
Zaraził mnie swoją miłością do życia, sprawił,
że i ja zaczęłam inaczej postrzegać ludzi i świat.

Spędzaliśmy ze sobą każdą wolną chwilę, a mieszkanie na jednym osiedlu
znacznie nam to ułatwiało.
Te chwile, a było ich tak wiele to jeden z piękniejszych okresów w moim życiu,
dla których chciałabym cofnąć czas.
To była przyjaźń dla której słowa ją opisujące nie były ważne,
bo ją się czuło, była wszechobecna.
W jego towarzystwie nawet milczenie było jak rozmowa,
gdzie dwoje rozumie się bez słów.

Mijały lata ...

Pewnego dnia usłyszałam :
"Kocham Cię, choć wiem, że Ty mnie nie."
Ziemia rozsunęła mi się pod nogami.
Nie jedna na moim miejscu poczułaby ciepełko na serduszku a ja ...
Ja byłam wściekła.

Najpierw na Niego, bo jakim prawem?!, bo jak On mógł?!,
bo kto Mu pozwolił?!
Potem na siebie, bo nie potrafiłam tego uczucia odwzajemnić.

Jak długo skrywał swoją tajemnicę ? Nie wiem.
Padły bowiem słowa ale my tego tematu więcej nie poruszyliśmy.
Nigdy.
Jak bardzo skrzywdziłam tego człowieka.
Tak strasznie mi bliskiego.
Nie świadomie ale jednak.
Bo kiedy ja wypłakiwałam się w ramię
jaka to ja nieszczęśliwa i jak kocham
nie zdawałam sobie sprawy że On też cierpi.
Pewnie bardziej niż ja.
Bo przecież obiekt jego westchnień był na wyciągnięcie ręki.
Skrzywdziłam człowieka który dał mi wszystko
WIARĘ, NADZIEJĘ I ... MIŁOŚĆ.

Co tu dużo mówić...
Nasze spotkania były coraz rzadsze.
Czułam się skrępowana bo wiedziałam,
że On nie patrzy na mnie jak na przyjaciela.
A potem była już tylko rozłąka.
Ja zmieniłam miejsce zamieszkania, On wyjechał za granicę.


To był okres, kiedy miłość to było dla mnie złe uczucie.
Bo kochałam i nie byłam kochana.
Bo to uczucie zabrało mi przyjaciela.

Dziś każdy z nas ma własną rodzinę, mieszkamy niedaleko
od siebie, ale kontakty nasze są sporadyczne i wyłącznie telefoniczne.
Wiem, że wspólne czasy, z wiadomych względów,
nigdy nie wrócą ale ja tęsknię za moim przyjacielem ogromnie
i chcę wierzyć, że On za mną też.

Czy zatem przyjaźń między kobietą a mężczyzną jest możliwa ?

Ja wiem napewno co taką przyjaźń może zniszczyć ...

... MIŁOŚĆ

PS. "Kot" to tzw. ksywka mojego przyjaciela.
Absolutnie nikt nie zwracał się do Niego po imieniu jak tylko i wyłącznie
"kocie, kotku, koteczku".
Nawet mnie zdarzało się czasami zapomnieć jak ma na imię.
Pamiętam taką zabawną historię, kiedy do mnie zadzwonił.
Podczas rozmowy padały słowa :
"jasne kotku, tak kotku, cieszę się, że dzwonisz kotku".
Po skończonej rozmowie wyrósł jak spod ziemi
przy mnie mój syn z miną i wzrokiem co by jak by mógł
to by zabijał i rzekł :
"Powiem wszystko tacie,
bo do tej pory mówiłaś kotku wyłącznie do niego !!!".
Nie wiedziało, jedno z moich szczęść, że słowo
"kotku" może być użyte także w innym znaczeniu.

23 komentarze:

sylwia15a pisze...

Ja mogę stwierdzić,że przyjaźń damsko-męska istnieje.Ja mam przyjaciela,poznałam go prawie 6 lat temu tzn.kiedy się przeprowadziliśmy tu gdzie teraz mieszkamy.Ja jestem mężatką On jest kawalerem,bardzo rozrywkowym,który teraz mieszka w Anglii i przyjeżdża trzy razy w roku.Znajomi często się dziwią mojemu mężowi,że pozwala mi taką przyjaźń.Znamy go oboje i bardzo lubimy.Zdarza się,że mąż robi za kierowcę kiedy np.jedziemy gdzieś na balety:))) Kiedy przychodzi lato to się czasem pyta: "...co...tęskno Ci za Tomkiem,prawda ? Na balety byś pojechała ? "
Zawsze mogę na Niego liczyć.Dlaczego mąż pozwala mi na taką przyjaźń ? Ponieważ ufamy sobie...bardzo.Nigdy nie dałam Mu powodów do zazdrości i nie dam.
....ale nie wiem co by było gdybym usłasza wyznanie takie jakie Ty usłyszałaś od swojego "kota".
Pozdrawiam serdecznie

13ka pisze...

Kiedyś ważna dla mnie osoba, kobieta mądra życiowo bardzo powiedziałabym, gdy opowiadałam jej jakim to cudownym przyjacielem jest X bo w milczeniu pozwala mi się wypłakiwać w rękaw po rozstaniu z Y, ni z gruszki ni z pietruszki zapytała mnie czy ze sobą spaliśmy. Zaniemówiłam wręcz. Później stwierdziła że dorosły facet, który w tym wieku jest sam, jest albo zakochany albo innej orientacji.

Pójść z nim do łóżka nie zamierzałam bo to tak jakby przespać się z własnym bratem, z odbiciem własnej duszy ...
I tak z każdym dniem widziałam gesty, które rozwalały naszą przyjaźń.

Wyjechałam ...
przyjaźń zmieniła się w znajomość.
Odwiedził mnie kilka razy.
Nigdy jednak o tym co nas odsunęło od siebie nie rozmawialiśmy.
Jednak on wiedział że było to o jeden gest ... zbyt czuły, zbyt świadomy za dużo. Wiedział że nawet bez słów już wiem.

Widujemy się czasem gdy jestem u rodziców wymieniając zdawkowe cześć.

Znajoma dokończyła myśl rozpoczętą pytaniem, powiedziała mi wtedy że przyjaźń między facetem, a kobietą nie jest możliwa bo wcześniej czy później ktoś cierpi.

U mnie się sprawdziło ... szkoda.
pozdrawiam

blog niedzielny pisze...

nie ma przyjazni damsko-meskiej ze wzgledu na roznorodnosc fizjologi plci,roznorodnosc zapatrywan kobietom wydaje sie ze to przyjazn a meszczyzni widza to odwrotnie no i odwrotnie tez tak jest,moze byc kolezenskosc z tym sie zgadzam ale przyzajn to sa glebsze uczucia,poza tym to temat rzeka ,kto zyje z chlopem ten wie ;-)

Elle pisze...

Myślę, że jednak możliwa jest przyjaźń kobiety z mężczyzną.. Mimo wszystko :)
Przykro mi, że Twoja tak się potoczyła...
Serdecznie pozdrawiam

Monika pisze...

Zapraszam do mnie Kochana po odbiór wyróżnienia*

asiorek pisze...

Możliwa, ale czasem jeden gest za dużo moze ją zniszczyć........ miałam przyjaciela, ten jeden gest nas zniszczył....spotykamy się czasmi ale nie jest to tak beztroskie, tak czyste, jak kiedyś. Są miedzy nami słowa niewypowiedziane. Tematy, do których lepiej nie wracać, bo po co gdybać..

ALEXA pisze...

Kasandro, piękną opowiedziałaś nam historię. Wzruszyłam się.
Raczej nigdy nie miałam w facecie prawdziwego przyjaciela. I powiem szczerze, że bałabym się rozczarowania...
Chyba do końca nie wierzę w jej istnienie. Zawsze prędzej czy później przychodzi na nią koniec.
Pozdrawiam z deszczowej mieściny :)

somka pisze...

poruszyłaś bardzo trudny temat, można by było przeprowadzić dość obszerną dyskusję wysłuchując opinii innych ale ja z własnego doświadczenia wiem że taka przyjaźń prędzej czy później brnie za daleko.......

Mili pisze...

Kasiu
u mnie z ta wiara to tak 50 / 50 bo
Przez 7 lat przyjaźniłam sie z chłopakiem starszym o 2 lata ode mnie. Bylismy para przyjació, kednak po wielu latach wyznałam mu co czuje tak naprawdę. On wycofał sie zupełnie , brzydko i bezczelnie - do dziś pozostal niesmak bo mimo wszytsko mógl to zrobić bardziej delikatnie. Po prostu zniknął - zupełnie zniknął. A jakies strzępki informacji co się z nim dziej przekazywał mi znajomy - ale to też bardzo rzadko. Dzis dowiaduję sie o nim z z TV ...
wiesz mimo uplywu wielu lat niesmak wciaż pozostał a mi jest najnormalniej przykro.
Wiem tylko że czasmi podpytuje się co u mnie

pozdrawiam Cie ciepło

Mili pisze...

aaa zapomnaiłam dodac tych drugich 50% które przemawiaja za tym że wierzę.
na studiach miałam kolegę - bylismy nierozłączni, razem imprezy, kawki, cherbatki, piwo, spacery. Wszyscy na roku myśleli ze jesteśmy parą - jakiez zdziwienie było jak się okazało że nie jesteśmy parą ;)
Do dzis się przyjaźnimy, tylko on mieszka w inowrocławiu a ja na podlasu- szmat drogi. Po ukończonych studiach przyznał mi się że jest chory na SN - zapytałam dlaczego nie powiedział mi o tym wcześniej, zwłaszcza ze jak przypominam sobie czasy studiow ta choroba mu dokuczała a ja nie wiedziałam co to - bo to ukrywał. odparl, że bał się że straci we mnie przyjaciolke bo własnie przez to że powiedział że jest chory na stwardnienie rozsiane wielu znajomych się od niego odwrócilo a dziewczyna powiedziała ze była z nim z litości.
Nie wiem czemu myśłał ze i ja się odwrócę - absurd.

ta przyjaźń przetrwała i trwa do dzisiejszego dnia. Był nawet na moim ślubie :)

pozdrawiam

Jolinka pisze...

Kasandro zapraszam po wyróżnienie:)

Nettika pisze...

Chciałabym wierzyć , byłaby piękna ale niestety wydaje mi sie , że istnieje tylko w naszych kobiecych marzeniach .. Pozdrawiam goraco

ushii pisze...

inne okoliczności, ale ten sam schemat, te same słowa kilka razy w życiu cały mój świat stawiały na głowie.
zawsze najlepiej dogadywałam się właśnie z facetami, to kilku z nich potrafiłam powiedzieć o każdej sprawie, a oni do mnie przychodzili opowiedzieć o swoich smutkach i radościach, wydawało mi się, że łączy nas tak wiele... ale niestety, okazało się, że za wiele... smutek, złość - też to przerabiałam...
a mimo to staram się wierzyć, że jednak taka przyjaźń jest możliwa, bo mieszka ze mną na nią dowód :) M. ma przyjaciółkę, i choć teraz mieszka ona dość daleko to nawet gdyby była blisko, nie bałabym się ich przyjaźni - jestem pewna uczyć M. i wiem, że dla niej to tylko (i aż) wspaniały przyjaciel, taki co zrozumie i kocha jak brat, nie inaczej :)

Magdalena pisze...

...sliczna historia...samo zycie.
jak wiele czlowiek omija, nie zauwaza gdy to cos ten ktos jest tak blizko.
Przytulam
Magdalena/Color Sepia

Dariusz pisze...

Dziękuję dziewczyny, że podzieliłyście się ze mną swoimi doświadczeniami. No cóż ... różnie to bywa ale ja ciągle wierzę, że "moja przyjaźń" jest tylko troszkę uśpiona, że wystarczy mały ruch by otworzyła oczy i przebudziła się.
Mężczyzna o którym pisałam to niezwykle dobry i szlachetny człowiek, który nigdy mnie nie skrzywdził, nie wykonał żadnego złego gestu w moją stronę ... Wyznał jedynie to co czuł, a za to nie mogę go winić. Na uczucie które się w nas rodzi nie mamy wpływu, możemy jedynie z nim walczyć. To jeden z niewielu ludzi których darzę ogromnym szacunkiem i pełnym zaufaniem mimo wszystko. W całej tej historii to On był w tej gorszej sytuacji a to ja się odsunęłam. Byś może to ja powinnam zrobić ten ruch by to uśpienie minęło ...

Jolinko bardzo Ci dziękuję za to wspaniałe wyróżnienie

kasandra pisze...

Oj przepraszam Dariusz to login mojego męża, nie zwróciłam uwagi, że jest zalogowany

Pozdrawiam

Monia-Benia pisze...

Fajna historia, czytałam z zapartym tchem , myślałam tylko że koniec będzie bardziej optymistyczny . Cóż a co do przyjaźni damsko męskiej to przyznam że mam mieszane uczucia, aczkolwiek miałam w młodości takie przyjaźnie, niestety drogi wszystkich się rozeszły i już ale to i jak z przyjażniami jednopłciowymi.

Amalena pisze...

pięknie to opisałaś.. jakbym czytała własną historię.. miłość jest piękna, ale potrafi zniszczyć przyjaźń.. ja również w ten sposób straciłam przyjaciela.. pozostał już tylko kolegą, znajomym..którego się widuje sporadycznie.. ale tak już jest, takie życie.. idziemy dalej, każdy swoją drogą.. kiedyś na pewno znów się skrzyżują i kto wie w jakich okolicznościach..

alewe pisze...

kasandro-przyjażń kobiety i mężczyzny zawsze jest ryzykowna...
nie wiem czy istnieje TYLKO przyjaźń taka prawdziwa,czy ta "prawdziwość" nie jest spowodowana głębszym uczuciem-choćby tylko jednej ze stron...
przebudzenie jej.... to jeszcze większe ryzyko...niestety wiem co mówię,,,
pozdrawiam i życzę prawdziwych przyjaciół wokół siebie

co_zerka pisze...

Fajnie, że o tym napisałaś i to tak ładnie :)
Dla mnie to temat wyboisty i ciekawy.
Mam przyjaciela z którym wcześniej (lata tamu) próbowaliśmy być razem albo czailiśmy się raz on raz ja. Nigdy nie zaważyło to na naszych relacjach dziś jak i wtedy dobrze się ze sobą bawimy. Kluczem do naszej przyjaźni była szczerość bez zbytnich emocji. Jasne powiedzenie sobie, kto co do kogo czuje i co w związku z tym. Zdało egzamin, chociaż czasami nie było łatwo. Poza tym on ma żonę a ja Pana B :)....
Z innej strony Pan B ma przyjaciółkę, super dziewczynę i nie widzę problemu, nawet się z tego cieszę :)

Lubię moje męskie przyjaźnie, są odskocznią i miła odmianą. Jest w nich czasami coś z flirtu a czasami z siostrzano-braterskiej opieki.

damurek pisze...

Powtórzę za Somką .... ,,taka przyjaźń prędzej czy później brnie za daleko,, .... potem jest tylko tęsknota ... a tęsknota boli ... bardzo boli ... doświadczyłam tego bólu.
Pozdrawiam:)

sekutnica pisze...

hmm, to chyba zalezy od okolicznosci. Mam przyjaciela, powiedzialabym nawet, ze go kocham, ale to milosc raczej bratersko-siostrzana i nie wyobrazam sobie, zeby moglo z tego byc cos wiecej.

MROFKA pisze...

Czy prawdziwa przyjaźń między kobietą a mężczyzną(nie będących ze sobą w związku)jest możliwa ? Trudne pytanie. Ja przegrałam taką próbą.;-( Opowieść z życia wzięta: szczera, prawdziwa i wzruszająca.