poniedziałek, 17 sierpnia 2009

JEŻYNY I MĘSKA WYPRAWA ROWEROWA

Weekend, słońce a jak weekend i słońce to i działeczka.
I leniuchowanie rzecz jasna.
Opalanie, chłodzenie się ale też książka w cieniu drzew.
A i czasem krótka drzemka.

Tym razem obfociłam jeżyny.
Dojrzewają powolutku ale zjeść już też było co.

Ta, stwierdziliśmy z mężem, zresztą nie pierwszy raz i Ameryki nie odkryliśmy,
że weekend trwa zdecydowanie za krótko.

A moi chłopcy, znaczy ojciec i syn, w niedzielę wybrali się
na prawdziwie męską wyprawę rowerową.

Nad zaporę do Goczałkowic.
Pokonali aż 48 km !!!
O ile dla taty raczej nie to jednak dla syna to nie lada wyczyn.

Ale, ale po wszystkich och-ach i ach-ach od mamy dostali reprymendę
bo przywieźli tylko parę zdjęć.


15 komentarzy:

joanna pisze...

48 km???
Niesamowite!
Ale syn wyglada na profesjonalnego zawodnika :)) Pozdrów go gorąco i pogratuluj wyczynu :))

Piękne zdjęcia - kapelusz dopełnił całosci :))

Pozdrawiam :))

kasandra pisze...

Dziękuję serdecznie za pozdrowienia, przekażę na pewno.

Nie obyło się bez stękania bo dupska bolały oby dwóch ha ha ...

Pozdrawiam

Nettika pisze...

śliczne zdjęcia a kapelusz niczym wisienka na torcie i wyprawa godna kondycji podziwu :)I bardzo się cieszę , że podjęłaś taką decyzję , zobaczysz , że się uda . Pozdrawiam gorąco

Anuszka pisze...

Piękne letnie zdjęcia.

Mam nadzieję, że żeś się tam odprężyła na działeczce, i już się nie zamęczasz podjęciem decyzji, tylko już wybrałaś i dalej z uśmiechem na ustach i swoimi zdolnościami będziesz podbijać świat.

Zdravim.

Elle pisze...

mmmm uwielbiam jeżyny :)
wspaniałą wycieczkę zrobili sobie Twoi mężczyźni :)
Pozdrawiam serdecznie :)

aagaa pisze...

Dzielny chłopak z Twojego syna!Tyle kilometrów przejechać!

Świetne zdjęcia!!!
Buziaki

...ania z jezior.. pisze...

Ależ cudne te jeżyny!!
Dzięki Twoim zdjęciom - Kasandro, nagle zrobiło się wokół mnie naprawdę wakacyjnie :)
Uściski pełne serdeczności!!

Bianca~ pisze...

Niezły dystans jak na jeden raz, ja do tej zapory w Goczałkowicach mam jakieś 14 km :)
Jeżyny pięknie się prezentują i pewnie tak też smakują... Nam też weekend minął zbyt szybko, chociaż mieliśmy wolny dodatkowo piątek...To co miłe szybko się kończy, niestety. Pozdrawiam serdecznie.

aneta pisze...

do zapory w Goczałkowicach mam właściwie rzut beretem :) ależ ten świat mały :)))

wstyd się przyznać ale ja na pewno nie przejechałabym tyle km. gratulacje dla syna :)


fotki jak zwykle piękne!!!

kasandra pisze...

Dziękuję serdecznie za gratulacje dla syna !!!
Przekażę synowi - będzie dumny jak paw i dobrze.

Wątpliwości mną targają nadal ale jednak w głębi serca podjęłam już decyzję. Dzięki Wam. Buziaczki Wam za to ślę.

Dziękuję dziewczyny za odwiedziny, ciesze się, że tu bywacie i pozdrawiam ciepło

Mili pisze...

Jeżynki sa mniamciuśne ... a te Twoje fotki.... no cudo

Dzielnego masz małego mężczyznę - tyle km pokonać. Ja pewnie nie miałabym siły na powrót już.

ps. co do wątpliwości jakie Tobą targają to doskonale Cię rozumiem. Ja byłam karierowiczką, szkoły, studia kursy, prace w dobrych firmach , potem kilku bankach, wciaz do przodu po trupach do celu. Chciałam awansować i tak było. Chciałam być dyrektorem banku - miałam to na wyciągniecie ręki. I wtedy własnie dobrze dostałam od zycia po dupie, zatrzymałam się i zapytałam siebie czego tak naprawde chcę. Do czego dążę i jaka naprawdę jestem. W ciągu kilku dni podjełam radykalne zmiany - zmiany w zyciu, zmianę też pracy. Od tamtego czasu minęło dokładnie 2 lata, pracuję wciąż w banku ale już w innym, Gdybym wtedy nie zmieniła swojego stylu zycia, dizś nie miałabym tego co mam. Mam szczęśliwą Rodzinę. Mam Synka i Małego Aniołka. To moj cały świat .
Dokładnie 4 tygodnie temu dostałam propozycje pracy taką jaka wcześniej by wprawiła mnie w stan euforii. Po wielkich negocjacjach z pełnym przekonaniem powiedziałam. NIE. Mi nie zależało na tej pracy, Dyrektor innego Banku wydzwaniał do mnie, prosił, pisał maile - a wszystko po to bym przyjeła jego ofertę. W końcu zapytał mnie dlaczego nie chcę, przecież taka pensja i stanowisko...... Odpowiedziałam po prostu, chcę mieć czas dla Rodziny bo ona jest dla mnie teraz najważniejsza. W wielkim osłupieniu patrzył i naprawdę nie rozumiał.
No cóz nie mam pensji dyrektorskiej ale mam zamiłowania rękodzielnicze w róznej dziedzinie, lubię szyć, robić biżuterię, ktora znajduje uznanie w moim otoczeniu i udaje mi się ja sprzedać. To lubię i to robię - co prawda tylko wieczorami ale mam przynajmniej na to czas. I mam czas (rzadko ale mam !!!)na prowadzenie bloga
Rób kursy,szyj, realizuj swoje marzenia, nie bój się wyzwań, iz do przodu, pamietaj, że jak nie spróbujesz nie bedziesz nigdy wiedziała. Znałam dziewczynę, która szyła ubrania, ze swoimi ciuszkami latała po sklepach i wstawiala swoje kolekcje. Dziś ma swój butik w Londynie. A jej sklepik w raz z pracownią to istny raj. Zawsze zaglądam do niej i podpatruję zza wieszaka jak projektuje i kroi tkaniny. To mnie utwierdza w tym , że marzenia się spełniają. Trzeba tylko wierzyć. czego Tobie życzę.
Tak jak napisała Anne - UP ma środki na rozkręcenie firmy. Podpytaj.

trzymam kciuki

Jo-hanah z Wrzosowej Polany pisze...

Ale apetyczne jeżynki!
A wyprawa nie lada. Szkoda, że tak mało zdjęć.
Mam nadzieję, że wypoczęłaś.
Pozdrawiam serdecznie

kasandra pisze...

Dziękuje Mili za bezcenne rady, są dla bardzo ważne.

Jo-hanah wypoczęłam że ho ho ...

Pozdrawiam

damurek pisze...

Wspaniałą wyprawę mieli Twoi Chłopcy (do Goczałkowic mam blisko ... może też się wybiorę - też robię sobie wypady rowerowe).
A jeżyny masz dorodne (u mnie z drabiny się je zbiera).

Super sesje zdjęciowe!!!
Pozdrawiam :)

kasandra pisze...

Damurku to my prawie jak po sąsiedzku !

Pozdrawiam