sobota, 15 sierpnia 2009

TYSIĄCE PYTAŃ


Tysiące znaków zapytania.
Znajduję się na dość specyficznym etapie swojego życia.
Bo tak ...
Moja córka od września idzie do przedszkola,
a ja dziwnym zbiegiem okoliczności po 33 latach życia
nagle odkryłam co chce w życiu robić.
Do niedawna na to pytanie nie potrafiłam odpowiedzieć.
I nie była to dobra sytuacja.
Dziś kiedy znam odpowiedź na to pytanie wcale nie jest lepiej.
Szyć chcę ...
Banalne prawda ?
Nie jednemu pewnie na taką odpowiedź kącik ust
uniesie się w górę w ironicznym uśmieszku.

Tak, tak na pewno ...

Chciałabym skończyć kurs szycia i szyć nie tylko ręcznie i nie tylko serca.

Mam wrażenie, że od dwóch miesięcy w mojej głowie
zalęgły dwa urocze stworzonka.

Jeden - niepoprawny marzyciel z głową wiecznie w chmurach.
Drugi - mocno stąpający po ziemi realista.

I toczą ze sobą, a czasami i ze mną, dialog, który czasem bawi,
czasem zastanawia, czasem przeraża.

- Co robić?
- Kobieto! Córka do przedszkola, syn do szkoły, a Ty szukaj pracy,
byle jakiej bylebyś przyniosła trochę grosza,
by byt Wam poprawić! - to realista.
- A marzenia ?
- Marzeniami nikt jeszcze rodziny nie wykarmił !
- Ale czy człowiek nie powinien w życiu robić tego,
co kocha i co daje mu ogromną satysfakcję?
- A mąż ? Tyra od rana do późnego
popołudnia i wcale nie spełnia swoich życiowych marzeń ?
Dlaczego właśnie Ty masz spełniać swoje marzenia a nie on ?

- Czy mam prawo postawić na szali lepsze materialne życie rodziny
i swoje widzimisię ?

- Ale życie jest takie krótkie - optymista.
- Ta, może być jeszcze krótsze jak pomrą z głodu.
Przypominam, że od września dochodzi nowa płatność -
opłata za przedszkole - wiadomo kto.

- Bo co jeśli się nie uda ?
- ?

Wszyscy poniosą tego konsekwencje, nie tylko ja.
- Czy mam prawo ich na to narażać ?

Pewnie tych pytań i wątpliwości nie byłoby gdybym
była odważna i pełna wiary w swoje możliwości.
Ale tak nie jest.
Niestety ....

Albo kiedy miałabym np. szczęście wygrać w totolotka
i nie martwić się wówczas o słuszność swoich decyzji.
A mówią, że pieniądze szczęścia nie dają.
Chyba nie do końca ...

28 komentarzy:

13ka pisze...

Jak ja się cieszyłam gdy dyrekcja żłobka zgodziła się przyjąć młodego do 2 grupy jako 2,5latka ... pół roku jeździłam na szkolenia zbierałam zespół ludzi bo zaproponowano mi prowadzenie oddziału firmy w Krakowie, szalałam ze szczęścia, 16.03 wielkie otwarcie a mój młody 40C obustronne zapalenie płuc, zastrzyki i szpital ... do pracy nie poszłam, młody do żłoba też, pół roku wychodziliśmy z choroby.

Wiedziałam już że w przedszkolu nie będzie inaczej, chorował raz w roku przez 3 grupy przedszkolne ale rozkładał się na 2miesiące.

W efekcie końcowym założyłam własną firmę, wcześniej skończyłam szkołę i kursy. Lubiłam pracę w każdej z firm w której byłam. Oddawałam się pracy bez reszty gdy jest dziecko tak się nie da. Zmienia się kolejność priorytetów.

Przemyśl sobie czy ważniejsze jest żebyś przynosiła grosz do domu i była z pracy średnio zadowolona czy żebyś się jednak jakoś realizowała i cieszyła tym co robisz ... kasa naprawdę przychodzi wtedy gdy ma przyjść
pozdrawiam

kasandra pisze...

Ja w przeciwieństwie do Ciebie 13ko nienawidziłam pracy jaką wykonywałam i firmy w której pracowałam.
To był powód odejścia po 11 latach pracy. Wiem zatem co to znaczy pracować z niesmakiem a mimo to ciężko mi dziś podjąć decyzję i wyzwanie, które jest z nią związane.

paula_71 pisze...

Mam bardzo podobne dylematy...
Najprawdopodobniej czeka nas powrót do Polski.Powinnam pójść do pracy,ale co z Lenką?Jest mama,która się chętnie nią zajmie,to by rozwiązało sprawę.Pozostaje kwestia pracy...siedzenie za biurkiem i odbębnianie godzin,czy moje marzenie,które aby zrealizować,muszę mieć pieniążki.Co pozostaje,biurko i marzenia...

Wiem,że podejmiesz właściwą decyzję.Wydaje mi się,że już ją podjęłaś :)
Pozdrawiam.

Green Canoe pisze...

Kochana - po prostu UWIERZ W SIEBIE, i mantruj dzień w dzień, że Ci sie UDA!!!!Mam wiele życiowych doświadczeń(jesteśmy w tym samym wieku)i tych miłych i mniej miłych , ale jedno wiem na pewno - jeśli się w coś bardzo wierzy i nie dopuszcza myśli o niepowodzeniu - to sie UDAJE. jeśli zaś już na samym początku człowiek zakłada, że się nie uda - to się nie uda i koniec. UWIERZ W SIEBIE. Trzymam mocno kciuki - za to żebyś robiła to, co Ci sprawia frajdę, i żebyś zarabiała na tym pieniądze.

Nettika pisze...

Trzymam kciuki za Twoją właściwą decyzję - z marzeń o tym co chce się robić rezygnować nie wolno i należy wierzyć , że ich urzeczywistnienie stanie się sposobem na życie , Pozdrawiam gorąco

...ania z jezior.. pisze...

Kasandro - czytam Cię i zastanawiam się, jak bardzo jesteśmy podobni.. ile dzieli nas i ileż łączy.. ja zadaję sobie podobne pytania nieustannie - wiem, że jeśli czegoś bardzo ale to bardzo pragniemy - to się po prostu dzieje.. jeśli boimy się podjąć ryzyko - zawsze pojawiają się jakieś przeszkody.. jednak czasem należy zaczekać - choć głęboko wierzę, że z marzeń nie można rezygnować - wręcz robić wszystko, aby wszelkie wrota zostały otwarte aby cały wszechświat mógł nam pomóc owe marzenia zrealizować!!
Czasem wystarczy bardzo uwierzyć, że coś naprawdę może się wydarzyć!! Wierzę, że Ci się uda moja droga!!

alizee pisze...

Kasandro, zawsze istnieją jakieś dylematy.
Ja Ci powiem jedno: idź, rób kurs i rozwijaj się. Szycie to cenna umiejętność i zawsze znajdziesz coś do roboty. Pewnie, że zanim rozwiniesz skrzydła minie trochę czasu, ale zawsze to będzie krok do przodu.
Pozdrawiam Cię serdecznie

alizee pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Bianca~ pisze...

Marzenia trzeba chociaż próbować realizować, nikt nie każe ci wybierać opcji na całe życie... praca za biurkiem nie ucieknie. Większość moich klientek miało takie rozterki jak ty... i co? wracają do mnie po nowe narzędzia swojej twórczej pracy :)Plusem szycia jest to, że możesz je wykonywać w domu, w różnych godzinach. Jeśli będę mogła jakoś pomóc, to bardzo chętnie.

ushii pisze...

A ja powiem - podejmij ryzyko.
Ja jestem w tym samym położeniu, bo okazało się i w moim przypadku, że kocham ręczne robótki i zamiast kończyć x studiów powinnam była iść do szkoły krawieckiej... ale na to już za późno, za kursami się rozglądam, ale tu straszna mizeria.
Ja wiem że to lubię i wiem, że będę próbować. I nie mam góry pieniędzy, która by mi pozwalała na próbowanie bez ryzyka, wprost przeciwnie.

Oczywiście, że ryzyko jest. Ja już miałam firmę, dostałam od kogoś brzydko mówiąc po dupie i próbuję z tego wyjść. Ale z drugiej strony opowiem Ci o moim nie-teściu. Całe życie ciężko pracował, w o wszystkim co mu wprawiało największą przyjemność w życiu mówił, że zdąży tym się nacieszyć na emeryturze. Nie zdążył.
Już wiem, że życie mam tylko jedno i ja też mam prawo do przeżycia go po swojemu, a nie tylko dla innych.

a Ty masz chęci, masz pomysły i czujesz, że to lubisz... może właśnie nadszedł czas na taką zmianę? I... szczęśliwa matka to szczęśliwsze dzieci, prawda?

pozdrawiam

jaga pisze...

Marzenia to wielka rzecz, trzeba je mieć bo inaczej świat zrobi się szary.
Rozumiem Twoje dylematy i pytania,dzieci rosną tak szybko ...,aż za szybko.Potrzeby ich również, ale czy będziesz lepszym rodzicem pracując w nudnej biurowej nie przynoszącej zadowolenia pracy?czy tez rodzicem spełniającym swoje marzenia.Z szycia fajnych rzeczy tez może być jakiś zastrzyk finansowy, a Ty będziesz uśmiechniętą i radosna Mamą.

ania konieczna pisze...

...hmm...
ja nie wiem co tobie napisać,odnośnie twojej drogi życiowej...
...prócz tego może, że kurs szycia w twoim wypadku to cudowny pomysł...i ja już sobie wyobrażam te cudne rzeczy, które będziesz tworzyć...

elka pisze...

Aj kobieto ,dosyc tych pytań,zamartwiania się .Nie ma sensu tak na zapas sie martwic .
Trzeba łapac życie w swoje ręce ,a twoje rączki to zdolniachy przeciez ,więc dasz rade.
Niewidze innej mozliwości głowa do góry jutro wujdzie słońce.
Pozdrowienia i uściski

Jo-hanah z Wrzosowej Polany pisze...

Ja tez Ci powiem UWIERZ W SIEBIE, uwierz, że się uda!
Wara czyni cuda! Wiem to po sobie! Tylko pozwól tej energii którą masz w sobie działać. Chcesz szyć-szyj! Idź na kurs. I wyobraź sobie ile kobiet uczynisz pięknymi szyjąc dla niech sukienki, bluzeczki, kostiumy. Ile dziewczynek zostanie dzięki Tobie małymi księżniczkami! Wyobraź to sobie bardzo wyraźnie i miej zawsze przed oczami. I pracuj nad tym! A za chwilę okaże się że realizujesz swoje marzenia i jeszcze pieniążki z tego są!
Ściskam serdecznie

anne pisze...

mamy podobne dylematy...

pracowałam, byłam z pracy zadowolona, ale zawsze było jakieś ale, bo siedziałam cicho w kącie, robiłam co do mnie należy, ale nie umiałam upominać się o swoje, więc podwyżki nie dla mnie... nie będę pisać o złych sprawach, bo było minęło... odeszłam z pracy, wygrałam sprawę w sądzie pracy... w międzyczasie była inna praca - mobbing w czystym wydaniu, też odeszłam... powinnam im podziękować, bo utwierdzili mnie w przekonaniu, że nie chcę mieć już szefów nad sobą.... teraz jestem na rozdrożu, marzę o własnej firmie - pracowni rękodzielniczej... boję się porażki... ale nie przekonam się jak to jest, dopóki nie spróbuję... marzenia są po to by je realizować...

spróbuj, zapisz się na kurs, na pewno UP Ci pomoże... a później można przecież ubiegać się o fundusze na rozwój małej firmy...

ktoś mądry powiedział, że jeśli robisz w życiu to co lubisz, to nie pracujesz... bo wówczas praca jest przyjemnością...

pozdrawiam serdecznie :))

na pewno podejmiesz dobrą decyzję :)))

memulka pisze...

życzę powodzenia w zrealizowaniu planów na przyszłość, abyś zdołała pogodzić realia z marzeniami !!!
Gdy moja Melcia poszła do przedszkola, a Sara już uczęszczała do szkoły, tez zapaliła się lampka - czas do pracy, lecz niestety tej pracy nie było, więc całe dnie poświęcałam na dłubanie i różne inne prace ręczne, uwielbiam to - ale trzeba jakoś żyć i niestety do tego potrzebne są pieniądze. Aktualnie pracuję i uwielbiam swoją pracę, nie ma ona nic wspólnego z robótkami ręcznymi, w związku z czym te właśnie zajęcia pozostawiłam sobie na wieczory i inne wolne chwile. Może kiedyś będę mogła połączyć pracę z marzeniami i hobby. Czego Tobie życzę z całego serca.

pozdrawiam

violcio11 pisze...

Ja podpisuje sie pod tym co mowia poprzedniczki. Nie ma alternatywy. Zacznij kurs. Do tej pory dawaliscie sobie rade to i teraz na pewno tez dacie. Caly czas podziwialam Twoje wyroby i niesamowita dokladnosc w wykonaniu. To wazne cechy w krawiectwie. Uwazam, ze nie powinnas sie zastanawiac. Masz talent, cierpliwosc i wielkie checi. Na szyciu tez mozna niezle zarobic. Posiadajac te umiejetnosc bedziesz miala tzw. "fach w reku", a to daje niezaleznosc. Zachecam Cie bardzo silnie do tego kroku, bo wiem, ze jest sluszny. Rodzina na pewno na tym nie ucierpi.
Napisz nam o swojej decyzji. POzdrawiam Cie goraco.

Elle pisze...

Kasandro droga :) Rób kursy, o których marzysz! Masz do tego talent! Rób to co lubisz! Inaczej będziesz nieszczęśliwa.. Poza tym taki wolny zawód jest chyba wygodny... szyć możesz wtedy, gdy pozwolą Ci na to obowiązki rodzinne, gdy dzieci w szkole/przedszkolu... a praca od 8 do 16 nie jest zbyt wygodna dla matki małych dzieci...

Ja, choć dużo nie zarabiam, to nie zamienię swojej pracy na żadną inną, bo to właśnie TA daje mi radość i satysfakcję - a to przecież najważniejsze :)

Ściskam Cię mocno - wiem, że podejmiesz taką decyzję, jaką Ci podpowie serce i rozum jednocześnie :)

kasandra pisze...

Kochane dziewczyny, strasznie Wam dziękuję za Wasze słowa które dodały mi wiary ogromnej.

Wciąż mam wątpliwości ale w Waszych słowach jest tak wielka moc i siła, że waga tych wątpliwości znacznie zmalała.
Łzy wręcz mi się w oczach pojawiły czytając Wasze słowa. Jesteś wspaniałe. Dzięki Wam nagle poczułam się taka mocna.

Dziś rano rozmawiałam z moim mężem i wiecie co, on powiedział dokładnie to co Wy - kocham go za to niezmiernie. To ważne dla mnie oparcie.

Ściskam Was strasznie, strasznie mocno i jeszcze raz dziękuję bo tak naprawdę dzięki Wam odkryłam w sobie tą pasję.

joie... pisze...

Zapraszam do siebie po odbiór wyróżnienia... :)

Beata Lipov pisze...

Kasandro, schowaj realistę głęboko do kieszeni i staraj się ze swoich marzeń stworzyć sposób na życie. Pozdrawiam serdecznie.

aagaa pisze...

Kasiu,życzę Ci podjęcia właściwej ,trafnej decyzji,której nigdy nie będziesz żałowała.Trzymam kciuki!
Serdeczności przesyłam

iwjardim pisze...

Kasiu myślę że kurs powinnaś zrobić ,a co do pracy to może coś na pół etatu uda się znaleźć .
Trzymam kciuki

kasandra pisze...

Dziękuję za wszystkie kciuki !!!

Dodają siły jak diabli

Pozdrawiam

decomarta pisze...

Matko kochana!
Kassandro!
Uwierz, lub nie, ale mamy identyczne dylematy. Syn od września do przedszkola, w domu tylko mąż pracuje, ja nie. Chciałabym wkrótce, jak najszybciej się da iść do pracy, ale moim marzeniem też jest szyć. Iść do pracy dobrze płatnej i się męczyć, zarabiać na życie, ale nie mieć czasu na realizacje marzeń, cy spełniać marzenia, a zarabiać grosze?
Łączę się z Tobą i czekam na cudowne olśnienie, które pomoże nam rozwiązać problem.
Pozdrawiam!

kasandra pisze...

Oj Martuniu może jak nas jest więcej to olśnienie nas nie ominie !!!

Daj Boże !!!

Pozdrawiam

gazynia pisze...

I ja napiszę to co moje przedmówczynie: realizuj swoje marzenia!!!
Ja juz to robię:-))) Wprawdzie dopiero od września córeczka pójdzie do przedszkola, ale ja juz w wolnej chwili działam:-))) Kursu szycia nie robiłam, żal mi było kasy, uczę sie sama... Ale wszystkiego mozna sie nauczyć...
Mój mąż tak jak i Twój popierał mój pomysł i powtarzał mi, ze chce żebym była szczęśliwa...
Życzę powodzenia i wiary w marzenia! Na pewno się uda!!!
Pozdrawiam serdecznie!!!

kasandra pisze...

Dziękuję gazyniu z całego serca i witam Cię u mnie bardzo serdecznie

Pozdrawiam