sobota, 4 lipca 2009

NAJBARDZIEJ SERCOWE

chyba z wszystkich serc.
Bo i materiał sercowy.

Dziś same zdjęcia bo zupełnie nie jestem w formie.
W zasadzie w tak złej nie byłam nigdy.

Nie jestem wstanie opisać w kilku zdaniach jak się czuję i co się ze mną dzieje
a na więcej nie mam siły.
Ale jestem z Wami,
przeglądam ukochane blogi choć nie zostawiam śladu w postaci komentarzy.

23 komentarze:

paula_71 pisze...

Serca jak najbardziej sercowe :D i jak zwykle śliczne.

Mam nadzieję,że forma wróci jak najszybciej!

Ślę moc uścisków.

Lena pisze...

Sliczne te serduszka:).
Trzymam kciuki za poprawe formy, pozdrowienia!

alizee pisze...

Śliczne, świetny materiał. Czy mogłabyś zdradzić gdzie go kupiłaś?
Przydałby mi się taki na patchworki.
I również trzymam kciuki za poprawę nastroju :-))))))
Pozdrawiam serdecznie

barbaratoja pisze...

Jutro będzie nowy dzień i mam nadzieję lepszy, tego życzę.
Serduszka śliczne, takie serdeczne.

Mia pisze...

Ekstra serca! Wracaj szybko do formy, bo brakuje Twojej obecności!
Pozdrawiam serdecznie!

asiorek pisze...

A ja dodam tylko tyle, że zawsze po największej burzy wychodzi słonko i musi być dobrze-innej opcji nie maaaaa otulam ciepłem myśli
asik

anne pisze...

troszkę mnie nie było, a u Ciebie tyle wspaniałości :))
pozwolisz Kasiu, ze skomentuję "hurtowo" w jednym poście :)))
przepiękne różowe serduszka :)) chyba moje "ulubione" (połączenie różu z brązem to jak dla mnie "strzał w dziesiątkę"!!!!!!!!!!!!

ptaszki - wróbelki - genialne !!!!!!!!
Mazury kocham już od dawna i naprawdę warto spędzić tam wolny czas (niekoniecznie na rajdzie, choć Hołek to dla mnie wciąż Nr 1)

a jak samopoczucie??? mam nadzieję, że już lepiej???
posłuchaj dobrych rad dziewczyn, po burzy zawsze wychodzi słońce :))

pozdrawiam ANia

kasandra pisze...

Wiem dziewczyny że tak jest ale mimo wszystko dziękuję za słowa otuchy.

Problem polega na tym, że moja psychika przestała mnie słuchać.

Nie wiem czy moja psychika napędza moje serce które ostatnio za szybko pracuje, czy moje serce za szybko pracuje na czym cierpi moja psychika.
Najgorsze są stany lękowe które mam i to mnie przeraża. I to że się trzęsę jak galareta choć nie wiem dlaczego. Ogromny lęk przed wszystkim itd.

Przeczytałam objawy nerwicy sercowej i wszystko zgadza sie co do joty ale też nie wiem czy poprostu serce nie jest chore.
Jedno jest pewne, że się boję.

Ech ... szkoda gadać.

paula_71 pisze...

A ja wierzę,że już niedługo wszystko będzie dobrze.A ze swoich podejrzeń o nerwicę sercową będziesz się śmiała.

Trzymam mocno kciuki aby wszystko było ok!!! :)

Ściskam serdecznie.

Elle pisze...

Cudowne te serca sercowe ;)
Życzę powrotu do formy :)
Pozdrawiam

alizee pisze...

Szybkie bicie serca, stany lękowe, duszności... jak nic nerwica. Też mam to za sobą, trochę trudno się żyje, ale da się przeżyć. No... leczyć jak najbardziej, bo potem i serce może szwankować. Ale będzie dobrze Kasandro. Mnie wraca w stanach silnego przemęczenia, stresu. Dostaję leki nasercowe, magnez i wszystko wraca do normy.
Życzę abyś jak najszybciej miała to za sobą :-) i głowa do góry.
Pozdrawiam serdecznie

kasandra pisze...

Bardzo Ci dziękuję alizee - Twoje słowa były mi bardzo potrzebne.
Przyznam się szczerze, że jestem przerażona. To trwa dopiero a może już tydzień i miejsca sobie nie mogę znaleźć. Też jem magnez i jeszcze jakiś lek który przepisała mi Pani doktor na te stany lękowe i zmniejszenie aktywności serca.
Dostałam też numer telefonu od mojej fryzjerki do świetnej Pani psycholog która moją fryzjerkę też wyprowadziła z takiego stanu. Od ponad trzech lat już nie korzystała z jej usług i powiedziała mi, że naprawdę warto.
Zadzwonię jak nic.
Strasznie ciężko mi się z tym teraz żyje. Nic ale to kompletnie nic mnie nie cieszy.

alewe pisze...

No to nie ma co gadać tylko wziać się za siebie i zadbać o zdrówko.To jest do wyleczenia a,że nieprzyjemne to wiem,bo czasem też mam podobne napady lęku -zawsze mówię,że "stres mnie bierze jakiś " ;)) :) ale nie ma się co stresować,bo to wpływa na jeszcze gorsze samopoczucie i tak kółko się zamyka (wiem,wiem, łatwo mówić).
Serca piękna a ja życzę Ci szybkiego powrotu do równowagi - może mały wyjazd pomoże ?
pozdrawiam ciepło.

aagaa pisze...

Kasiu zdrówka Ci życzę i optymizmu dużo.
Jutro będzie lepiej.
A serduszka urocze.
Buziaki

kasandra pisze...

Bardzo Wam dziewczyny dziękuję - JESTEŚCIE WIELKIE !!!

Dag-eSz pisze...

Piękne serducha :) materiału zazdraszczam - gdzie taki można nabyć?
A po za tym, życzę pogody ducha :) każdy czasem ma gorsze dni, wszystko jest nie tak i wogóle... :/ ale warto poszukać przyczyny głębiej, czasem mija no i trzeba zastanowić się na tym co tak naprawdę sprawia nam radość i dążyć do tego aby być szczęśliwym. Powiem Ci szczerze, że ja mam dołki psychiczne jak przytyję... przestaje mnie wiele rzeczy cieszyć, ale w końcu dochodzę do wniosku, że nie ma co biadolić tylko wziąść się za robotę - czyli za siebie ;) Pozdrawiam i życzę Ci abyś odnalazła RADOŚĆ ;)

Ita pisze...

Czytając ,wszystkie komentarze ,widzę że takie stany lękowe dopadają wielu. U mnie trwa to krótko ,staram się jak mogę znaleźć sobie zajęcie na tyle absorbujące ,by nie myśleć o niczym innym.
Na pewno szybko wrócisz do formy ,tylko dbaj o siebie i bądź pod opieką lekarza a będzie OK. Czego bardzo Ci życzę !
Uściski ślę.
Trzymaj się ciepło i głowa do góry!

kasandra pisze...

Dziękuję serdecznie

Całuję mocno

anne pisze...

Kasiu, nie zwlekaj tylko zadzwoń do pani psycholog... być może potrzebujesz tylko się wygadać, być może masz problem, który siedzi głęboko ukryty i nawet nie wiesz, że on jest sprawcą całego zamieszania... jest lato, staraj się cieszyć każdą chwilą, jedz owoce i czekoladę (nic mi tak nie poprawia humoru jak dobra czekolada i świeże, soczyste owoce - może i sprawdzi się w Twoim przypadku)... zrezygnuj z kawy (podobno wypłukuje magnez z organizmu)....

pozdrawiam cieplutko...

P.S. woreczki są w trakcie realizacji :)))

kasandra pisze...

dziękuję anne za dobre rady - ja też uwielbiam czekoladę, kawa ostatnio przestała mi smakować więc może dobrze się stało.

Jem magnez, nawet podwójną dawkę

Już się cieszę na woreczki

Całuję

Jolinka pisze...

Kasandro, ja też znam ten ból... da się ten stan opanować tylko potrzeba na to trochę czasu...życzę Ci aby trwało to jak najkrócej:)
A serduszka są takie serdeczne i śliczniusie!!!
Widzę, że wciąż szukasz nowej szaty bloga, fajna była poprzednia z ptaszkami, chociaż sówki same w sobie tez urocze:)

kasandra pisze...

Dziękuję Jolinko - taka pochwała z ust mistrzyni sercowej to dla mnie zaszczyt. A tak zmieniam szatę, ciągle coś zmieniam aby zagłuszyć ten stan który mnie ostatnio ogarnął.

Pozdrawiam

ushii pisze...

witaj,
znam ten stan aż za dobrze, mądrze robisz że próbujesz to zmienić, bo bez przeciwdziałania samo nie minie... trzymam kciuki za poprawę!

i nie wiem dlaczego ale Twoje serduszka kojarzyły mi się z czereśniami i czerwcem :)

ściskam Cię serdecznie!