poniedziałek, 22 czerwca 2009

MOTTO MOJEJ MIŁOŚCI

Dziś trochę zwierzeń ...
Pogoda temu sprzyja - jest tak ... nostalgicznie.
Deszcz ciągle spływa po szybach, weny twórczej nie mam za grosz, zapalona świeca swoim zapachem powoduje, że wspomnienia wirują w mojej głowie.
Ech ...bywa i tak.
Brakuje słońca, które tak dodaje energii.
Trzeba przeczekać ...

Poznaliśmy się na półmetku.
Nie wiem czy dziś takowe są organizowane ale za moich licealnych czasów były.
I pomyśleć, że miałam na niego w ogóle nie iść.
Był osobą towarzyszącą ( wyłącznie!) mojej koleżanki z klasy.
To była miłość od pierwszego ujrzenia. Mojego ...
Przełomem był taniec.
Kiedy poczułam dotyk, ciepło i ten zapach ... no cóż ... może mi nie uwierzycie, miałam przecież niespełna 17 lat ale ja już wtedy wiedziałam, że to jest miłość mojego życia.
Nasz związek nie należał do łatwych.
Nawet skłonna jestem stwierdzić, że był cholernie trudny a i czasami miałam wrażenie, że wręcz toksyczny.
Należał do osób żyjących szybko i intensywnie, czerpał z życia całymi garściami, ponad wszystko kochał beztroskę i zabawę, dusza towarzystwa i wolny strzelec.
To tak w skrócie.
Ja - szara myszka, domatorka.
Dwie zupełnie skrajne osobowości.
Ciągłe rozstania i powroty.
Kiedyś nie widzieliśmy się przez półtora roku.
Gdyby mi ktoś wówczas powiedział, że wróci, nigdy bym nie uwierzyła.
A jednak ...
Półtora roku to mimo wszystko szmat czasu.
Do dzisiejszego dnia pamiętam co czułam kiedy po półtora roku usłyszałam jego głos w słuchawce.
Byłam bardzo nieufna ale wciąż szaleńczo zakochana.
Nie wydoroślał przez ten okres zupełnie.
Co go zatem skłoniło do powrotu?...
Mimo wszystko ciągle wierzyłam, że jeszcze będzie dobrze. Ja jedna wierzyłam...
Bo byłam sama.
Pamiętam, że nawet mama przez okres podajże roku nie utrzymywała ze mną kontaktów.
Nie mam o to do niej żalu absolutnie. Próbowała na różne sposoby wybić mi tą miłość z głowy.
To był jeden z nich.

W tych czasach natknęłam się na kilka słów, które stały się dla mnie mottem życiowym :

" Jeśli kogoś kochasz, szanuj jego wolność.
Jeśli wróci do Ciebie,
zostanie z Tobą na zawsze.
Jeśli nie, widocznie nigdy nie był Twój."

Czekałam cierpliwie choć do cierpliwych nie należę.

Dziś jest moim wspaniałym mężem, świetnym ojcem, dobrym człowiekiem,
a przede wszystkim najlepszym i jedynym moim przyjacielem.
Dziś nie żałuję ani jednej przepłakanej nocy a było ich wiele.
Ani jednej łzy, ani jednego szlochu z bezsilności - niczego.
Tak widocznie miało być.
Cieszę się, że zaufałam sercu, które się nie pomyliło.
Że wierzyłam a wiara czyni przecież cuda.
To motto towarzyszy mi do dziś.
Uczepiłam się go jak tonący brzytwy.
A zaufanie ?
Łatwo stracić, odzyskać bardzo ciężko.
Jemu się udało, choć nie było łatwo i pracował na nie wiele lat.
Ale zapracował i jestem z niego bardzo dumna.
Dziś czuję się bezpieczna a to dla mnie bardzo ważne.

Mój syn niedawno skończył 9 lat.
Pomyślałam, że tak nie wiele brakuje mu do osiągnięcia wieku, w jakim poznałam jego ojca.
Gdybym miała pewność, iż wyrośnie na takiego człowieka jak jego tata pozwoliłabym mu bez wahania na tak szaleńczy wiek młodzieńczy ...

14 komentarzy:

Ivonn pisze...

Cieszę się, że mimo wielu przeciwieństw odnaleźliście się a najważniejsze, że jesteście dla siebie "wszystkim". Pielęgnujcie swą miłość gdyż w dzisiejszych czasach mało kto dba o rodzinę, o partnera, o ciepło domowego ogniska. Kochajcie się nadal tak, by Wasze dzieci zakodowały sobie prawidłowe wzorce rodziny.
Wielu wspólnych lat w miłości i szczęściu życzę :)

pozdrawiam
Ivonn

Zielicha pisze...

Przepiękne wspomnienie i twoje motto życiowe. Warte zapamiętania!
Czytając twoje wspomnienie moje wróciło :D
Pozdrawiam serdecznie

Mia pisze...

bardzo miło czytało mi się Twoje wspomnienia. Zwłaszcza dla mnie, młodej mężatki, słowa wiary w sens miłości mają szczególne znaczenie. Dziękuję!
A Wam życzę dalej takiej siły i wiary w miłość!

kasandra pisze...

Dziękuję Kochane za to, że zechciałyście przeczytać te wspomnienia bo sama zastanawiałam się czy warto o nich pisać ale przede wszystkim za ciepłe słowa i piękne życzenia

sylwia15a pisze...

Czytając to co napisałaś trochę się poryczałam :))) Nie to żebym beczała....no ale się wzruszyłam...

alizee pisze...

Warto Kasandro, właśnie dlatego, żeby ktoś to przeczytał, przemyślał, zastanowił się, sięgnął do swoich wspomnień, jak było/jest.
Miłość tak szybko ginie w codzienności, gaśnie, zamiera, kostnieje, czasem zupełnie zanika...
Warto ją pielęgnować.

Bardzo ładnie opisałaś Wasze początki, trudy, fajnie że udało się Wam przełamać, dotrzeć. Fajnie, że myślicie o sobie w kategoriach przyjaciół. To bardzo ważne w życiu.
Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę aby dalej było tak cudnie :-))))

alewe pisze...

Czasem myślę,że takie miłości są już tylko w książkach...a już na pewno nie kończą się dobrze.... Dobrze wiedzieć,że tak zdarza się w normalnym życiu,żę ktoś kto jest "mężem" jest tym jedynym,przeznaczonym itd. .... w biegu naszego życia,w społeczeństwie w jakim żyjemy,te wartości chyba gdzieś się zagubiły...albo z czasem się gubią :)
zyczę Wam wszystkiego dobrego i żeby nigdy nic nie umknęło między wami :D
pozdrawiam szczęśliwą żonę ;D

somka pisze...

łezka w oku się zakręciła , nostalgiczna historia bo choć trudna - ma piękne zakończenie które oby trwało wiecznie w szczęściu......

llooka pisze...

Szczerze i pięknie napisane. Życzę wspólnego miłowania po wsze czasy!

kasandra pisze...

Dziękuję bardzo, bardzo, bardzo ...

Warto czekać, naprawdę warto ... i wierzyć, przede wszystkim wierzyć

Dag-eSz pisze...

:) No to mamy "kolejną" wspólną "rzecz" Bo ja swojego małżonka poznałam właśnie w wieku 17-lat :D w sumie to na skraju 16 - 17lat, choć wcześniej "kochałam" się w nim w podstawówce. Marzenia się spełniają :D na skraju 21 - 22 wzięłam z Nim ślub :) ciekawe na skraju ilu lat urodzę dziecko? hehe ;)
Warto marzyć i wierzyć, że marzenia się spełniają :) pozdrawiam bardzo serdecznie :)
P.S. Dziś Twój Mąż świętuje Dzień Taty, to chyba wspaniałe, że to On właśnie jest Ojcem Twoich/Waszych Dzieci? :)

Niedzielka pisze...

Piękna i wzruszająca historia... Dziękuję Ci za nią Kasandro. Dzięki Tobie powspominałam sobie moje, też niełatwe początki. Które zakończyły się szczęśliwie :)))

Motto piękne i bardzo mądre. I tak sobie myślę, że nie zawsze pamiętamy, że to powinno działać w obie strony...hmmmm...

kasandra pisze...

Dag-esz to najwspanialsze że on jest ojcem moich dzieci

pozdrawiam Was cieplutko

Mirelka pisze...

pieknie powiedziane